- Następnego dnia Gosia obudziła się przed budzikiem. Chociaż kobieta przegadała z Kubą prawie pół nocy to teraz czuła się w pełni wypoczęta. Wiśniewska już podczas rozmowy w kawiarni przekonała się, że wiele ich łączy. Jednak wczoraj, a raczej dzisiaj odkryła coś jeszcze. Odkryła, że patrzy na Błaszczykowskiego zupełnie inaczej niż parę dni temu. Coraz częściej jej głowę zapełniały niebezpieczne myśli dotyczące chociażby tego, że Kuba byłby wspaniałym ojcem czy mężem. Kobieta usilnie starała się je od siebie odpychać, ale im bardziej przed nimi uciekała tym bardziej one jej dosięgały. Gosia za każdym razem powtarzała sobie, że ta piękna przygoda kiedyś się skończy, a ją czeka powrót do szarej rzeczywistości. Niestety serce nie chciało tego słuchać. Każda myśl o powrocie do domu brzmiała niczym wyrok dla skazańca. Wiśniewska odrzuciła energicznie kołdrę po czym udała się do łazienki wykonać poranną toaletę. Patrząc na własne odbicie w lustrze kobieta ponownie odniosła wrażenie, że coś się w niej zmieniło. Dotychczas nawet delikatny uśmiech był u niej rzadkością, a teraz wręcz promieniała.
- -Co Ty ze mną zrobiłeś?!- mruknęła spoglądając na siebie ostatni raz
- Kiedy Gosia wychodziła z pokoju akurat natknęła się na Łukasza i Ewę. Małżonkowie popatrzyli na nią zdziwieni.
- -Cześć!- przywitała się radośnie Wiśniewska
- -Yyy… Cześć.- odpowiedziała przyjaciółka, lekko zbita z tropu zachowaniem kobiety
- -Cześć.- mężczyzna uśmiechnął się pod nosem -To teraz już wiem dlaczego Błaszczu, od rana w takim dobrym humorze.
- -Nie wiem o czym mówisz.-zbyła go
- -Dobra chodźmy na śniadanie!- zarządziła Ewa i zwróciła się do przyjaciółki -A Ciebie i tak nie ominie później przesłuchanie. Wyśpiewasz mi wszystko jak na spowiedzi.
- -Jasne.- mruknęła, już obmyślając plan szybkiej ucieczki ze stołówki
- Podczas posiłku Kuba był dziwnie milczący. Gosia próbowała zagadać go kilka razy, ale ten rzucał tylko jakieś półsłówka. Po którejś nieudanej próbie kobieta poddała się i zajęła jedzeniem. Siedzący przy stole Łukasze posyłali sobie ukradkowe spojrzenia czując, że coś zaszło między parą.
- -Może dzisiaj też wpadniesz na trening?- zaproponował bramkarz
- -Dzięki, ale chyba nie najlepiej się czuję.- wymigała się od razu
- -Błaszczu, nic nie powiesz!- wykrzyknął zdziwiony Piszczek
- -A co mam powiedzieć!- warknął -Nie chce, to niech nie idzie.
- - Co Ci się stało?! Jeszcze parę minut temu byłeś w wyśmienitym nastroju, a teraz…
- -Będę ojcem! Agata jest w ciąży!- wypalił
- Przy stole zapanowała całkowita cisza. Wszyscy skierowali swój wzrok na Kubę, ale nic nie mówili.
- -Jesteś pewien?- wyłamał się w końcu dortmundzki obrońca
- -Tak. Zadzwoniła do mnie. Wczoraj zasłabła w pracy i zabrało ją pogotowie. Lekarz potwierdził ciążę.
- -No dobra, ciąża ciążą, ale czy to dziecko na pewno jest Twoje?- dopytał Fabian
- -Nie kur… zadzwoniła do mnie od tak, żeby się pochwalić dzieckiem!
- Obaj przyjaciele natychmiast zamilkli widząc jak trudny jest ten temat dla Błaszczykowskiego. Po śniadaniu Gosia chciała złapać Kubę i zamienić z nim dwa słowa, ale ten znowu ją zignorował. Wiśniewska jednak nie miała zamiaru się poddać. Mężczyzna stał dla niej zbyt ważny, żeby odpuściła od tak.
- -Kuba, zaczekaj!- wołała biegnąc za nim
- -Daj mi spokój. Nie chcę kolejnych kazań!
- Piłkarz przystanął w miejscu i obrzucił kobietę lodowatym spojrzeniem.
- -Wiem, że ta wiadomość nie jest dla Ciebie łatwa, ale…
- -Nic nie wiesz! Nie znasz mnie…
- -Myślałam, że coś nas łączy.- powiedziała niepewnie
- Pomocnik roześmiał się głos.
- -Jeśli bym chciał panienki na jedną noc to na pewno zadzwoniłbym gdzie indziej.- zakpił
- -Jak możesz!- wyrzuciła wściekła -Zgodziłam się tutaj z Tobą przyjechać chociaż mogłam wypoczywać sobie w domu.
- -Przestań zgrywać taką niewinną. Jaka kobieta nie napaliłaby się na poznanie piłkarzy.- przerwał jej
- Gosia resztką sił zdusiła w sobie szloch. Oskarżenia mężczyzny były całkowicie bezpodstawne i bardzo ją zraniły. Wiśniewska decydując się na przyjazd tutaj nie myślała o sobie. Tak jak wtedy tak i teraz najważniejszy był dla niej Kuba. Szkoda tylko, że Błaszczykowski nie potrafił tego docenić.
- -Nie będę z Tobą więcej rozmawiać. Jeszcze dzisiaj stąd wyjadę, żebyś nie musiał na mnie patrzeć.- powiedziała drżącym głosem po czym pobiegła w kierunku windy
- Kiedy kobieta znalazła się w pokoju dała upust swoim emocjom. Jej ciałem wstrząsnął szloch, którego nie potrafiła opanować. Jeszcze jakąś godzinę temu czuła się najszczęśliwszą kobietą na ziemi, a teraz miała ochotę rzucić się z mostu. Po chwili kiedy udało jej się w miarę uspokoić Gosia zabrała się za pakowanie. Kobieta wrzucała na oślep wszystkie ubrania oraz kosmetyki. Paręnaście minut później Wiśniewska zeszła z zapakowaną walizką. Na jej nieszczęście przy recepcji, akurat stał Piszczek.
- -A Ty co, wyjeżdżasz?- zdziwił się
- -Tak.- tylko tyle była w stanie wydusić zanim ponownie wybuchnęła szlochem
- -Gosia co Ci jest, co się stało?- zapytał powoli podchodząc do kobiety
- -Nic takiego. Po prostu wyjeżdżam.
- -Właśnie widzę jakie nic takiego.- mężczyzna wyrwał jej z ręki walizkę i podał ją pani w recepcji na przechowanie -Chodźmy się przejść.
- -Nie chcę!- zaprotestowała natychmiast
- Piłkarz nie zważając na odmowę Wiśniewskiej pociągnął ją w kierunku wyjścia. Dopiero kiedy para znalazła się parę metrów od hotelu Łukasz zagadnął Gosię.
- -To powiesz mi w końcu co się stało?
- -Jestem totalną idiotką.- wyznała przystając w miejscu
- Piszczek uczynił to samo i popatrzył zdezorientowany na kobietę.
- -Chodzi o Kubę?
- Gosia potaknęła jedynie głową czując jak kolejne łzy zbierają się pod jej powiekami.
- -Zranił Cię?
- Kolejny ruch głową, ale tym razem wyrażający sprzeciw. Chociaż słowa piłkarza bardzo ją zabolały to nie mogła go winić za to, że nie odwzajemniał jej uczucia.
- -W takim razie co zrobił?
- Łukasz próbował rozeznać się w całej sytuacji, ale brak współpracy ze strony kobiety niczego mu nie ułatwiał.
- -Ja zaczęłam coś do niego czuć, a on stwierdził, że jeśli potrzebowałby panienki na jedną noc to zadzwoniłby gdzieś indziej.- odparła wznawiając spacer
- -Może Błaszczu chciał Ci powiedzieć, że nie jesteś taka płytka, żeby od razu wskakiwać facetowi do łóżka. - Piszczek stanął w obronie przyjaciela chociaż i tak był na niego wściekły
- -Przestań go bronić! Rozumiem, że przyjaźnicie się od iluś tam lat, ale stwierdzenie, że jestem napalona widząc tylu piłkarzy raczej nie jest komplementem.
- Dortmundzki obrońca westchnął bezradnie.
- -Już ja sobie z nim pogadam.
- -Nie będziesz z nim gadał!- zareagowała ostro -Ja wyjeżdżam, a Ty masz dać temu spokój! Za chwilę będzie EURO i na tym się teraz skup.
- Łukasz potaknął głową, ale i tak zamierzał później porozmawiać z Błaszczykowskim.
- -To co wracamy?- zapytał Piszczek spoglądając na zegarek
- -Wybacz, że zajęłam Ci tyle czasu.- odparła speszona
- -Daj spokój. Jesteś przyjaciółką mojej żony, a więc jesteś także moją przyjaciółką.
- ***
- To się porobiło! Jak myślicie, komuś uda się nakłonić Gosię do pozostania w Arłamowie? Czy może jej przygoda z reprezentacją na razie się skończy? Pozdrawiam i życzę miłego dnia! Do next! :)
-
poniedziałek, 23 stycznia 2017
Rozdział 8
poniedziałek, 16 stycznia 2017
Rozdział 7
- Kuba jeszcze długo nie mógł zasnąć. Mężczyzna przewracał się z boku na bok i za każdym razem kiedy tylko zamykał oczy widział uśmiechniętą twarz Gosi podczas tańca. Chociaż na początku kobieta była lekko nieśmiała to z upływem czasu rozkwitła niczym kwiat. Swoim blaskiem przyćmiła wszystkie pozostałe reprezentantki płci piękniej. Nawet biła na głowę Celię, narzeczoną Grześka. Przynajmniej według niego.
- -Błaszczu wstawaj!- rozległ się donośny głos Piszczka
- Piłkarz jęknął spoglądając na zegarek w komórce. Mężczyzna miał wrażenie, że dopiero przed chwilą przykładał głowę do poduszki.
- -Już wstaję!- odkrzyknął markotnie
- Pomocnik włoskiej Florentiny, a od przyszłego sezonu niemieckiego Wolsburga nie znosił kiedy ktoś brutalnie zakłócał jego sen. Błaszczykowski do dzisiaj wypomina babci jak zaprosiła do ich rodzinnego domu paru kibiców o 9 rano. O takiej godzinie się jeszcze śpi, a nie rozdaje autografy czy pozuje do zdjęć. Kuba podniósł się ociężale z łóżka po czym skierował swoje kroki do łazienki. Chłodny prysznic okazał się jego wybawieniem. Kilkanaście minut później w pełni już gotowy i rozbudzony poszedł obudzić Gosię. Z tych wszystkich emocji zapomniał wczoraj jej powiedzieć, o której godzinie mają śniadanie. Wiśniewska podobnie jak mężczyzna była typem śpiocha i tak samo jak on nie była zachwycona pobudką o tak wczesnej porze.
- Posiłek upłynął im w bardzo miłej atmosferze. Siedzący przy stole Piszczek, oraz Fabian prześcigali się w żartach. Błaszczykowski nie pozostał im dłużny i również sypnął paroma sucharami. Po śniadaniu zawodnicy mieli chwilę przerwy, po której musieli się stawić na siłowni. Kiedy Kuba wraz z całą kadrą zabrali się za ciężką pracę Gosia w towarzystwie Ewy postanowiła przetestować tutejszy basen. Żona Łukasza w przeciwieństwie do Wiśniewskiej usiadła na brzegu i zanurzyła w wodzie tylko nogi. Kiedy Gosia podpłynęła do niej po raz kolejny kobieta zebrała się na odwagę i poruszyła dręczący ją temat.
- -Możemy pogadać?- zapytała
- Wiśniewska wyszła z basenu, wytarła się ręcznikiem zagarniętym z krzesełka po czym skopiowała pozycję przyjaciółki.
- -Jest mi wstyd za to co zrobiłam. Wiem, że nic mnie nie usprawiedliwia, ale chciałam pomóc Kubie. Łukasz tak bardzo się o niego martwi.- tym razem kobieta postawiła na szczerość licząc, że Gosia ją zrozumie
- -Mogłaś najpierw ze mną porozmawiać.- wytknęła jej -Na pewno nie odmówiłabym Ci pomocy.
- -Teraz to wiem, ale wtedy zadziałałam pod wpływem chwili. Wiesz, że to zgrupowanie jest dla wielu walką o bilet na EURO?
- Wiśniewska spojrzała na Ewę zdezorientowana.
- -Ale Kuba ma już ten bilet w ręce.- zawahała się
- Chociaż kobieta nie wyobrażała sobie kadry bez Błaszczykowskiego to jej słowa zabrzmiały bardziej jak pytanie, aniżeli stwierdzenie oczywistego faktu.
- -Nikt nie jest jeszcze czegokolwiek pewien. No może poza paroma wyjątkami, ale tak na dobrą sprawę jeszcze wszystko może się zdarzyć. Sport bywa bardzo nieprzewidywalny.
- -No, ale jak to tak?! Przecież Kuba wkłada tyle serca w grę!- zaprotestowała czym sprowadziła na siebie uważne spojrzenie Ewy
- -A Ty coś taka obeznana?
- -Kiedyś śledziłam trochę jego karierę i pamiętam, że zawsze zostawiał serce na boisku. Cokolwiek by się nie stało walczył do samego końca.- odparła próbując brzmieć nonszalancko
- Kiedy dziewczyny się relaksowały Kuba oraz pozostali kadrowicze zabrali się ostro do pracy. Do EURO zostało już niewiele czasu, a trener Nawałka wiedział, że jest jeszcze sporo do poprawy.
- -Błaszczu nadal masz na mnie focha?- zagadnął Łukasz
- Pomocnik odwrócił się w kierunku przyjaciela, a wtedy rozległ się donośny głos Remigiusza Rzeki, odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne. Mężczyzna wydawał zawodnikom kolejne instrukcje.
- -Byłem na Ciebie wściekły.- przyznał po chwili
- -To co zrobiłeś… - westchnął głęboko -Na Twoim miejscu pewnie zrobiłbym to samo.
- -Piszczu, Błaszczu! Nie obijać się tylko ćwiczyć!- zagrzmiał Rzeka podchodząc do piłkarzy
- Mężczyźni jak na komendę wznowili ćwiczenia, ale nie przerwali rozmowy.
- -Czyli między nami już wszystko ok?- upewnił się dortmundzki obrońca
- -Stary, chyba nie sądziłeś, że taka głupota zrujnuje naszą kilkuletnią przyjaźń.- odparł próbując obrócić to w żart -Byłem na was wściekły, ale potrzebowałem trochę czasu, żeby ochłonąć. To wszystko. Poza tym teraz są ważniejsze sprawy…
- -No i wraca nasz porządny Kubuś!- wciął mu się Łukasz za co oberwał kuksańca w bok -A teraz wrócił mój przyjaciel
- Pomimo wymęczającego treningu piłkarze przyszli na obiad w wyśmienitych nastrojach. Każdy chciał się pokazać z najlepszej strony i zyskać uznanie trenera, które zaowocuje biletem do Francji.
- -Dziewczyny, a może przyjdziecie na nasz popołudniowy trening?- zaproponował Kuba
- -Zobaczymy czy Gosia potrafi kopnąć piłkę.- zawtórował mu Fabian
- -Żebyś się nie zdziwił.- rzuciła tajemniczo
- W gimnazjum i liceum grała w szkolnej drużynie piłkarskiej. Była świetnie się zapowiadającą piłkarką, ale przez jeden mecz musiała zapomnieć o dalszej sportowej karierze. Podczas finału Mistrzostw Wojewódzkich została brutalnie sfaulowana. Na początku nie poczuła nawet bólu. Dopiero kiedy zeszła z boiska po końcowym gwizdku zobaczyła, że coś jest nie tak. Kolano mocno spuchło i ledwie mogła je zgiąć. Gosia zdziwiła się czemu wcześniej niczego nie poczuła, ale lekarz wyjaśnił jej, że to pewnie przez adrenalinę Ewa, która doskonale znała umiejętności przyjaciółki uśmiechnęła się pod nosem. Ta reakcja nie uszła uwadze Łukasza.
- -A ten uśmieszek co ma znaczyć?
- -Nic, zupełnie nic.- zbyła go pospiesznie nie mogąc powstrzymać uśmiechu igrającego na ustach
- Po obiedzie piłkarze mieli godzinę dla siebie i ponownie musieli stawić się na murawie. Zaproszenie na trening przyjęły również żony Peszki, Grosickiego, Szczęsnego, a także dziewczyna Kapustki.
- -Panowie chcę tu widzieć odpowiednią lokomocję i koncentrację!- grzmiał trener Nawałka
- Jeden z asystentów trenera, Bogdan Zając zaczął objaśniać jakieś dwa zadania, które mieli do wykonania.
- -Kurcze. Za moich czasów treningi wyglądały zupełnie inaczej.- powiedziała przypominając sobie szkolne lata
- Krótka rozgrzewka, ćwiczenie podań, stałych fragmentów, oraz krótki meczyk na koniec. Patrząc na przygotowania kadry odnosiło się wrażenie, że trwają przygotowania do arcy ważnej misji bojowej.
- -Trenowałaś nogę?- zainteresowała się Dominika Grosicka
- -Przez 6 lat.- odparła luźno
- -Mówisz to tak spokojnie.- zdziwiła się kobieta
- -Nie jestem wcale dobra.
- -Była najlepsza.- wtrąciła Ewa -I dzisiaj będziecie mogły zobaczyć ją w akcji
- Fabian jakby słysząc słowa żony Łukasza przywołał Gosię na murawę.
- -Gadałem z trenerem i zgodził się żebyś zagrała z nami krótki meczyk.
- -A będę mogła wybrać sobie drużynę?- dopytała
- -Tak.
- -To lecę się rozgrzać!- zawołała po czym pobiegła na wolną część boiska
- Wszyscy piłkarze zaczęli przyglądać się rozgrzewce kobiety. Już po kilku zwykłych ćwiczeniach zauważyli, że nie mają do czynienia z amatorem.
- -Brawo Kuba! Właśnie tak ma to wyglądać!- pochwalił Błaszczykowskiego trener Nawałka, a pomocnik uśmiechnął się delikatnie
- Forma, którą on i ludzie z jego otoczenia tak bardzo się martwili powoli przychodziła.
- Po półgodzinie rozpoczął się mecz. Gosia była w drużynie z Błaszczykowskim, Piszczkiem, Grosickim, Milikiem, Pazdanem, Mączyńskim, Glikiem, Zielińskim, Kapustką oraz Fabiańskim. Drugi team stanowili Peszko. Salomon, Cionek, Stępiński, Dawidowicz, Linetty, Sobiech, Starzyński, Jodłowiec i Boruc. Ponieważ w drugim zespole było o jednego zawodnika mniej dołączył do nich Jarosław Tkocz, trener bramkarzy.
- -Zagramy dwa razy po 20 minut!- zarządził Nawałka
- Rezerwowi od początku mocno zaatakowali. Najbardziej widoczny był Peszko, którego nie potrafili zatrzymać nawet Błaszczykowski z Kapustką. W pewnym momencie po znakomitym, krosowym przeżucie Salomona pomocnik Lechii ograł Glika i ruszył na bramkę. Niespodziewanie obok niego znalazła się Gosia. Mocnym, ale czystym wślizgiem odebrała mu piłkę, która trafiła pod nogi Grosika. Peszkin domagał się odgwizdania faulu, ale dla wszystkich mecz toczył się dalej. Po chwili rezerwowi mieli kolejną akcję. Tym razem inicjatorem był reprezentujący barwy Lecha Poznań Karol Linetty. Młody zawodnik podał piłkę do Sobiecha, ale znowu świetnie ustawiona Wiśniewska nie pozwoliła na zagrożenie w polu karnym. Wszyscy przyglądali się z podziwem postawie kobiety. Nawet trener Nawałka nie omieszkał skomentować jej gry.
- -Podoba mi się ta dziewczyna. Świetnie czuje piłkę. Potrafi się dobrze ustawić.
- W podziękowaniu za dwie dobre obrony w polu karnym chłopacy odwdzięczyli się Gosi stwarzając jej stu procentową sytuację. Najpierw wysoką piłkę odebrał Zieliński, a następnie zagrał ją prostopadle do Milika. Napastnik Napoli zrobił zamach po czym wycofał piłkę do Wiśniewskiej. Gosia znalazła się sam na sam z Tytoniem. Kobieta pokonała bramkarz mocnym strzałem w górny prawy róg i już po chwili tonęła w objęciach kolegów.
- -Kobieto gdzie Ty się nauczyłaś tak grać?!- zapytał zaszokowany Arek
- -I tu i tam.- odparła wymijająco
- -Takiej bramki, to Lewy by się nawet nie powstydził.- zawtórował mu Piszczek
- -Dobra panowie! Koniec dyskusji! Mecz jeszcze trwa!- zawołał trener
- Rezerwowi walczyli do samego końca, ale wynik nie uległ już zmianie. Tym samym Gosia zanotowała znakomity występ.
- -Brawo, dobra robota! Brawo za zaangażowanie!- pochwalił zawodników Nawałka uśmiechając się do Wiśniewskiej
- -Tobie również należą się gratulacje. Zagrałaś na bardzo wysokim poziomie.
- Kobieta zarumieniła się lekko słysząc takie słowa z ust trenera Kadry Narodowej.
- -Dziękuję. Chciałam dać z siebie wszystko.
- -Waleczna jak Błaszczu!- krzyknął ktoś z towarzystwa
- -Z kim przystajesz takim się stajesz!- dorzucił Grosik
- -Ej, Kuba to tylko znajomy!- zawołała chcąc uciąć wszelkie docinki ze strony piłkarzy
- Po kolacji zawodnicy mieli już czas dla siebie. Kuba chcąc odetchnąć od tego całego zabiegania zaszył się w swoim pokoju marząc o spokojnym wieczorze. Jego plany zniweczyła jednak Gosia, która kilka minut później zapukała do drzwi.
- -Hej nie przeszkadzam?- zapytała nieśmiało
- -Wchodź!- zaprosił ją ruchem ręki -Dałaś dzisiaj niezły popis. Nie wiedziałem, że tak dobrze grasz.
- -Kiedyś grałam- wyjaśniła siadając na łóżku obok mężczyzny -Niestety przytrafiła się poważna kontuzja i musiałam zrezygnować z gry. Dzisiejszy występ był lekkim ryzykiem. Każdy większy wysiłek może spowodować odnowienie się urazu kolana.
- -Przykro mi, bo naprawdę masz talent i dryg do tego.
- -Dobra koniec o mnie. Widzę, że Twoja forma również idzie w górę.- zmieniła temat
- -Staram się.- stwierdził krótko -Każdy chce polecieć do Francji i nikt nie ma jeszcze upragnionego biletu.
- -A odbiegając trochę od tematu gdzie jest Lewy? On jest na jakiś innych prawach?
- -Robert ma przylecieć w czwartek. Trener dał mu trochę więcej wolnego z racji ciężkiego sezonu.- wyjaśnił
- -Yhm.- podsumowała obojętnie i po raz kolejny zmieniła tok ich rozmowy
- -Do kiedy mam załatwiony nocleg bo nic mi o tym nie powiedziałeś?
- -Do końca zgrupowania tak jak wszystkie partnerki piłkarzy.
- Kobieta spojrzała na niego zaszokowana.
- -Przecież teraz nocleg kosztuje tutaj ok. 2 tysięcy za dobę!
- -Spokojnie!- uspokoił ją zanim zdążyła się rozkręcić -Zostałaś potraktowana jako moja partnerka w związku z czym część kosztów za Twój pobyt pokrywa PZPN.
- -Część to znaczy ile? Muszę Ci później oddać.
- -Gosia!- jęknął sfrustrowany -Nie chcę więcej o tym słyszeć. W przeciwnym razie już się więcej do Ciebie nie odezwę.
- -I bardzo dobrze!- skrzyżowała ramiona na piersi po czym uniosła buńczucznie głowę
- Przez krótką chwilę udało jej się zachować powagę, ale po paru minutach wybuchnęła histerycznym śmiechem. Piłkarz szturchnął ją ramieniem na co Gosia odpowiedziała mu tym samym. I tak zaczęli się przekomarzać niczym małe dzieci.
- ***
- Wróciłam! Mam nadzieję, że się cieszycie i rozdział u góry chociaż trochę wynagrodził wam to oczekiwanie. Jak myślicie, przygoda Gosi z reprezentacją zakończy się tutaj w Arłamowie czy czeka na nią jakaś niespodzianka? Pozdrawiam i życzę miłego dnia, w zasadzie wieczoru, bo za oknem już ciemno! Do next! :)
-
-
-
niedziela, 8 stycznia 2017
Nowe opowiadanie
Zapraszam serdecznie na nową historię o byłym trenerze reprezentacji Polski Stefanie Antidze! Pozdrawiam! Dobrej nocy!
https://tiebreakzycia.blogspot.com
Ps. Next pojawi się tutaj wkrótce!
https://tiebreakzycia.blogspot.com
Ps. Next pojawi się tutaj wkrótce!
wtorek, 3 stycznia 2017
Rozdział 6
- Rozmowa bardzo dobrze im się kleiła. Co róż wynajdywali nowe tematy do wspólnej dyskusji. W pewnym momencie jednak Gosia zaczęła odczuwać zmęczenie co nie uszło uwadze Kuby.
- -Jesteś zmęczona.- bardziej stwierdził aniżeli zapytał
- -Trochę. To był jednak ciężki dzień, pełen wrażeń.- przyznała i ziewnęła
- -W takim razie Cię odwiozę.
- Mężczyzna przywołał kelnerkę, żeby uregulować rachunek. Wiśniewska zdjęła z oparcia krzesła swoją torebkę i wyjęła portmonetkę, aby zapłacić za siebie. Widząc to Kuba natychmiast wręczył kelnerce plik banknotów zostawiając spory napiwek.
- -Dlaczego to zrobiłeś?!-naskoczyła na niego
- -Nie wiem o co Ci chodzi.- odparł nonszalancko jednak uśmiech igrający na jego ustach wskazywał, że doskonale zna powód złości kobiety
- Gosia jęknęła sfrustrowana, ale ostatecznie się poddała nie chcąc wszczynać kolejnej kłótni. W trakcie jazdy między parą zapanowało dziwne napięcie. Kuba podgłośnił utwór lecący z głośników próbując zniweczyć tę niezręczną ciszę. Kiedy piłkarz zaparkował przed jej blokiem Wiśniewska odetchnęła z ulgą. Z niewiadomych przyczyn przebywanie tak blisko polskiego pomocnika nagle zaczęło ją krępować.
- -To na razie. Dzięki za kawę i miłe popołudnie, a raczej już wieczór.- powiedziała i nacisnęła klamkę jednak zastygła w bezruchu kiedy usłyszała pytanie Kuby
- -Umówisz się ze mną?
- Kobieta odwróciła głowę i spojrzała na piłkarza, żeby się upewnić czy mówi poważnie. Mówił jak najbardziej poważnie.
- -Kuba, hm…- zaczęła nieskładnie
- W głowie próbowała ułożyć sobie sensowną odmowę, ale nie potrafiła zebrać jednej logicznej myśli.
- -Może źle to ująłem.- zreflektował się mężczyzna
- -Na początek zgrupowania w Arłamowie organizowany jest taki bankiet. Każdy może przyjść z osobą towarzyszącą i tak sobie pomyślałem, że ty i ja no wiesz.
- -Że moglibyśmy pójść na niego jako para znajomych.- dokończyła za niego, a pomocnik pokiwał głową
- Gosia zastanowiła się nad propozycją piłkarza. Nie było to jakieś dłuższe zobowiązanie. W zasadzie chodziło tylko o jeden wspólnie spędzony wieczór.
- -Dobrze.- zgodziła się po chwili -Gdzie i kiedy odbędzie się to przyjęcie?
- Na twarzy Kuby pojawił się szeroki uśmiech. Kobieta mimowolnie poczuła ogromne wzruszenie widząc jego reakcję. Teraz mężczyzna sprawiał wrażenie co najmniej szczęśliwca, który wylosował szóstkę w totka. Wiśniewska nigdy nie przypuszczała, że jeszcze spotka kogoś o takiej wrażliwości. Z własnego doświadczenia pracy w ośrodku wiedziała, że osoby po jakichkolwiek przejściach podchodzą inaczej do życia. Błaszczykowski również przez to, że w bardzo młodym wieku zmierzył się z ogromną tragedią patrzył zupełnie inaczej na życie. W tym całym zabieganiu i medialnej otoczki wokół jego osoby potrafił dostrzec te mniejsze rzeczy. Rzeczy, które dla wielu dzisiaj odeszły już do lamusa, bądź były najmniej istotne. Kuba zadzwonił do Dominiki, dziewczynki, z którą bardzo się zżył, żeby złożyć jej życzenia z okazji dnia dziecka. Kiedy była zbyt słaba, żeby przesuwać pionki po planszy robił to za nią. Nawet przyjechał na jej pogrzeb w przeddzień meczu z Niemcami.
- -23 maja, w hotelu w Arłamowie, gdzie będziemy mieszkać na czas zgrupowania.- odparł i dodał przeczuwając kolejne pytanie
- -Załatwię Ci wcześniej nocleg.
- -Ale.- Gosia chciała jeszcze zaprotestować jednak piłkarz pozostał nieugięty
- -Skoro Cię zapraszam to poczuwam się w obowiązku do zapewnienia Ci odpowiednich warunków.
- Wiśniewska westchnęła w odpowiedzi nie chcąc wszczynać kolejnej kłótni. Kobieta wiedziała, że owa kłótnia nic by nie dała. Znowu zaczęli by skakać sobie do gardeł i znając życie Gosia prędzej czy później uległa by piłkarzowi.
- -Kuba…- zaczęła po chwili
- Mężczyzna popatrzył na Wiśniewską zainteresowany. Polski pomocnik przygotowywał się już na jakiś sprzeciw ze strony kobiety, a tymczasem Gosia zapytała nieśmiało.
- -Gdzie jest ten Arłamów?
- -W południo-wschodniej części Polski.- wyjaśnił -Jeśli martwisz się dojazdem możesz przyjechać do mojego rodzinnego domu w Turkolasach i pojedziemy razem.- wysunął propozycję na co Wiśniewska momentalnie zesztywniała
- -Dziękuję, ale to chyba nie jest najlepszy pomysł.
- Kobieta zobaczyła już w myślach reakcję rodziny piłkarza na swój widok. Za raz rozpoczęła by się lawina spekulacji i dorabianych historii.
- -W takim razie odbiorę Cię z Dworca PKS w Częstochowie.- zdecydował
- Gosia potaknęła jedynie głową i wysiadła ze samochodu żegnając się zwykłym na razie.
- -Zaczekaj!- zawołał za nią Błaszczykowski wyskakując z auta
- Wiśniewska odwróciła się zaskoczona.
- -O co chodzi?
- Mężczyzna podszedł do kobiety po czym wręczył jej swoją komórkę.
- -Zapisz mi swój numer, tak na wszelki wypadek.
- Gosia odebrała od niego urządzenie i wpisała ciąg 9 cyfr podpisując kontakt swoim imieniem. Po chwili zaczął dzwonić jej telefon przez co kobieta domyśliła się, że Kuba puścił jej głuchacza.
- -To jeszcze raz na razie.- powiedziała lekko skrępowana i wbiegła do środka
- Piłkarz stał przez chwilę w miejscu próbując ogarnąć rozumem to co się właśnie stało. Zaprosił na bankiet reprezentacyjny kobietę, którą znał od niedawna. Na dodatek owa kobieta była przyjaciółką Ewy. Dopiero kiedy ta informacja dotarła do mężczyzny ogarnął go paniczny strach. Na tym przyjęciu będą Piszczkowie, którzy próbowali ich swatać. Jeśli pojawią się tam razem Łukasz i Ewa nabiorą jakiś podejrzeń. Mogą nawet pomyśleć, że plan zeswatania zakończył się powodzeniem. W pierwszym odruchu Kuba chciał zadzwonić do Gosi i wycofać się z tej propozycji. Niemal od razu jednak pomyślał sobie, że opinia innych jest nieważna. Mężczyzna nigdy nie przejmował się zdaniem osób postronnych dlatego teraz również nie zamierzał tego robić.
- Kiedy Gosia zakomunikowała swojej szefowej, że potrzebuje paru dni urlopu ta nie była zachwycona. Najpierw zrobiła Wiśniewskiej przytyki do jej notorycznego spóźniania się, a następnie zaczęła narzekać, że ma za mało pracowników. Gosia pokornie słuchała wywodów kobiety nie chcąc dokładać oliwy do ognia. Szefowa już i tak była w nie najlepszym nastroju. Po półgodzinie, która dla Wiśniewskiej była niczym wieczność padły najważniejsze słowa.
- -Dobrze. Dostanie pani ten urlop.
- Gosia uśmiechnęła się delikatnie w ramach podziękowań i wyszła z gabinetu dyrektorki ośrodka. Dopiero kiedy kobieta znalazła się na dworze dała upust swoim emocjom głośno piszcząc. Ludzie przechodzący ulicą spojrzeli na nią jak na wariatkę, ale ona była w zbyt dobrym nastroju, żeby się tym przejąć. Wychodząc z pracy Wiśniewska zaplanowała, że jutro wybierze się po sukienkę na bankiet. Na szczęście kobieta miała odłożone trochę gotówki dzięki czemu mogła udać się do bardziej ekskluzywnego sklepu. Gosia nie chciała wypaść jak uboga krewna przy tych wszystkich pięknościach piłkarzy. Suknia, którą kupiła może nie miała przypiętej metki od Prady czy Chanel, ale była równie piękna. Długa, czerwona suknia uszyta ze zwiewnego materiału, wykończona regulowaną, plecioną naramką. Talię podkreślał szeroki pas z drapowaniem. Całość była bardzo wyzywająca. Długi rozporek z lewej strony oraz duży dekolt w kształcie litery v na początku przeraziły Wiśniewską. Kobieta nigdy nie nosiła takich odważnych ubrań. Sporadycznie zakładała zwiewne sukienki, jednak najlepiej czuła się spodniach i koszulkach. Dopiero kiedy Gosia ubrała suknię przestała mieć jakiekolwiek obawy. Chociaż sama była tym zaskoczona pomyślała, że Kuba padnie z wrażenia jak ją zobaczy. Za resztę odłożonej gotówki Wiśniewska kupiła zamszowe, czarne szpilki na platformie, z 12- centymetrowym obcasem.
- W przed dzień wyjazdu kobieta zaczęła się stresować. Już jutro miała poznać całą kadrę narodową i ponownie spotkać się z Ewą i Łukaszem. Gosia sądziła, że jeśli skupi się na pakowaniu przestanie myśleć o jutrzejszym bankiecie. Niestety nawet to nie było w stanie odwrócić toku jej myśli. Każda minuta przybliżająca ją do jutrzejszego przyjęcia jeszcze bardziej potęgowała strach Wiśniewskiej. Jak piłkarze zareagują na jej widok? Czy pomyślą, że między nią, a Kubą coś jest? A Ewa i Łukasz? Przez te myśli Gosia zaczęła wściekać się na siebie, ale nie potrafiła przestać się nakręcać. To było silniejsze od niej. Jedyny autobus do Częstochowy wyjeżdżał z Dortmundu o 19 w związku z czym kobietę czekała 10-godzinna podróż w nocy. Wiśniewska nie była zachwycona tym faktem, ale nie miała innego wyjścia. Zgodnie z tradycją kobieta ledwie zdążyła na autobus. Dokładnie za dwie siódma przybiegła na przystanek. Miły, starszy pan pomógł jej włożyć walizkę do bagażnika, a Gosia uśmiechnęła się do niego ciepło. Kobieta zajęła miejsce i oparła głowę o szybę próbując uspokoić swoje rozkołatane serce. Po chwili Wiśniewska oddała się uspokajającym dźwiękom Eldo. Głos polskiego rapera tak ją uspokoił, że paręnaście minut później Gosia znajdowała się już w objęciach Morfeusza. Kiedy kobieta się obudziła usłyszała komunikat, że zostało im jeszcze 50 km do Częstochowy. Wiśniewska napisała Kubie sms-a, że za niecałą godzinę będzie na miejscu i otrzymała krótką odpowiedź.
- -Ok.
- Kiedy Autokar zaparkował na dworcu autobusowym Gosię ponownie sparaliżował strach. Kobieta dość machinalnie podniosła się z miejsca i ruszyła za grupką pozostałych, wysiadających osób. Wiśniewska zabrała swoją walizkę po czym zaczęła się rozglądać w celu znalezienia piłkarza.
- -Gosia!- usłyszała czyjś krzyk i domyśliła się po głosie, że to Błaszczykowski
- Kobieta odwróciła się w kierunku, z którego dochodził głos i zobaczyła mężczyznę zmierzającego do niej.
- - Cześć! Jak podróż?- zagadnął obierając od kobiety bagaż
- -Hej! Nie było tak źle. W zasadzie całą drogę przespałam.- odparła
- -To dobrze. Bo znając chłopaków szykuje się gruba impreza.
- -Mówiłeś o bankiecie, a nie o…- zaczęła jednak Kuba wszedł jej w słowo
- -Kiedy w pobliżu znajduje się Turbogrosik bądź Peszkin nie może być mowy o małym melanżu.- wyjaśnił na co Gosia zaśmiała się cicho
- -A ja myślałam, że to tylko żarty.- powiedziała tajemniczo
- -Co?- piłkarz popatrzył na nią skonsternowany
- -Że Sławek zdradza swoją żonę z Finlandią.
- Pomocnik w reakcji na jej słowa wybuchnął niepohamowanym atakiem śmiechu. Tym razem to kobieta spojrzała na niego oczekując jakiś wyjaśnień.
- -A Peszkin zawsze się zarzekał, że jego żona o niczym nie wie. A skoro Ty o tym wiesz, to ona tym bardziej.
- Gosia powtórzyła poprzednią reakcję Błaszczykowskiego i wsiadła do auta. W trakcie jazdy panowała bardzo miła atmosfera. Kuba opowiadał jej o przeróżnych, zabawnych sytuacjach z życia reprezentacji, a Wiśniewska poczuła, że wreszcie zeszło z niej to całe napięcie. Kiedy piłkarz zaparkował przed hotelem w Arłamowie rozległ się jakiś hałas.
- -Co to?!- zapytała przerażona kobieta
- -Pewnie chłopacy przylecieli.- odparł luźno pomocnik
- -Jak to przylecieli?
- -Helikopterem. Widziałaś w jakim stanie jest droga z Przemyśla do Arłamowa. Ledwie mieszczą się tam dwa samochody. W związku z tym partnerzy reprezentacji zasponsorowali nam przelot z lotniska w Rzeszowie- wyjaśnił w skrócie
- -To dlaczego Ty z tego nie skorzystałeś?
- Mężczyzna wzruszył ramionami.
- -Bo wolę samochód.- odpowiedział wymijająco, a kobieta nie pociągnęła już tego tematu
- Kiedy para wysiadła ze samochodu dostrzegła zmierzających w ich kierunku Sławka z ciemnymi okularami na nosie, Thiago Cionek'a ubranego w bluzę w panterkę oraz Łukasza Fabiańskiego, Pawła Dawidowicza i Jakuba Wawrzyniaka. Idąca grupka mężczyzn momentalnie się zatrzymała kiedy zobaczyli Błaszcza w towarzystwie pięknej brunetki.
- -Siema Błaszczu!- zawołali chórem
- -Kim jest ta piękna loszka?- dorzucił Sławek
- -Małgorzata Wiśniewska.- przedstawiła się
- -Nowa laska Kuby?- tym razem zainteresowanie kobietą wykazał bramkarz
- -Jestem jego znajomą.- wyjaśniła ucinając temat
- Piłkarze wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia, ale nie powiedzieli nic na głos.
- -W takim razie co tutaj robisz?- zapytał niespodziewanie Peszko
- -Kuba zaprosił mnie na wasz mel…- zaczęła - To znaczy bankiet- poprawiła się
- -Dobra. Chodźmy się rozpakować.- powiedział pomocnik chwytając Gosię pod ramię -Będziecie jeszcze mieli okazję, żeby porozmawiać
- -Ktoś tu jest zazdrosny.- zanucił Fabian, a Błaszczykowski zgromił go spojrzeniem
- -To tylko moja znajoma.- zaakcentował ostatnie słowo
-
- Ewa w dalszym ciągu nie mogła pozbyć się wyrzutów sumienia. Łukasz na różne sposoby próbował załatwić Gosi pracę w reprezentacji. Niestety bezskutecznie. Obrońca liczył, że podczas zgrupowania uda mu się pogadać z Kubą, który podobnie jak Wiśniewska unikał jakiegokolwiek kontaktu. Piszczek i Błaszczykowski w oczach wielu osób byli uważani za wzór prawdziwej przyjaźni. Cokolwiek by się nie działo jeden za drugim pójdzie jak w dym. Tym razem jednak długoletnia przyjaźń nie wystarczyła.
- -Będzie dobrze.- piłkarz pocieszył swoją żonę ściskając delikatnie jej dłoń -Zobaczysz
- Kobieta potaknęła głową bez przekonania i wysiadła z auta.
- Przyjęcie miało się rozpocząć o godzinie 19 dlatego Gosia już o 17 rozpoczęła swój rytuał upiększający. Najpierw Wiśniewska wzięła odprężającą kąpiel, a następnie zabrała się za układanie włosów i makijaż. Dzisiaj Kobieta postanowiła pójść na całość. Wbrew swoim początkowym obawom chciała pokazać tę pewniejszą część siebie. Chciała błyszczeć równie mocno co pozostałe ukochane piłkarzy, a nie być niczym brzydkie kaczątko. Za pięć 19 rozległo się pukanie do drzwi.
- -Kto tam?!- zawołała chociaż była pewna, że to Kuba
- Rzeczywiście w odpowiedzi rozległ się głos pomocnika. Kobieta zaprosiła Błaszczykowskiego do środka, a ten kiedy tylko wszedł rozszerzył szeroko oczy. Gosia odwróciła się do lustra, żeby zobaczyć czy aby z czymś nie przesadziła. Kobieta odebrała początkową reakcję piłkarza tak jakby nie podobał mu się jej nowy wizerunek .
- -Nie podobam Ci się?- zapytała smutno
- -Wręcz przeciwnie. Wyglądasz inaczej… Tak…- Błaszczykowski nie potrafił się wysłowić -Bardziej kobieco.- znalazł w końcu odpowiedni przymiotnik
- -Nie chciałam przynieść Ci wstydu.- wyjaśniła próbując zatuszować swoje rzeczywiste pobudki
- -I bez tej sukni i tego makijażu.- nie przyniosłabyś mi wstydu.- odparł po czym podszedł do Gosi
- Mężczyzna oparł brodę na ramieniu kobiety i zapatrzył się w ich odbicie w lustrze. Kuba z przerażeniem stwierdził, że razem wyglądają jeszcze piękniej.
- -Chodźmy już bo się spóźnimy.- zarządziła czując się dość niezręcznie przebywając tak blisko piłkarza
- Kiedy para weszła na salę wszystkie spojrzenia odwróciły się w ich kierunku. Gosia miała wrażenie, że stała się największą sensacją tego zgrupowania.
- -O cholera!- wrzasnął Łukasz odwracając wzrok w kierunku wejścia
- Ewa podążyła za spojrzeniem męża i z jej ust również wymsknęło się przekleństwo.
- -Jakim cudem?- dodała już delikatniej
- -Czyżby się udało?- dorzucił obrońca
- -Znacie ją?- zainteresował się Fabian słysząc dziwną rozmowę Piszczków
- Kobieta odwróciła się do bramkarza po czym potaknęła głową.
- - Tak. Chodziłyśmy razem do liceum.
- -To o co chodziło z tym się udało?
- -To jest dłuższa historia.- zbył go teraz blondyn -Może później Ci powiem.
- Brunet skinął jedynie głową.
- Wiśniewska czuła się co raz bardziej niezręcznie. Miała błyszczeć, miała być pewna siebie, a tymczasem chciała zwiać stąd niczym kopciuszek przed północą. Kuba ścisnął ją pokrzepiająco jakby odczuwając jej strach. Gosia posłała mu delikatny uśmiech ciesząc się, że ma go obok siebie.
- -Jesteś gotowa na spotkanie z Ewą?- wyszeptał jej na ucho
- -Nie, ale i tak przed tym nie ucieknę.- odparła po czym pociągnęła mężczyznę w głąb sali
- Pomocnik podszedł do Łukasza i Fabiana, a ona postanowiła przywitać się z przyjaciółką.
- -Cześć.- Wiśniewska wysiliła się na przyjazny ton chociaż wiele ją to kosztowało
- -Cześć. Nie wiedziałam, że przyjdziesz z Kubą.
- -To tylko koleżeńska przysługa.- Gosia wiedziała do czego pije jej przyjaciółka dlatego postanowiła od razu uciąć wszelkie spekulacje
- -Jasne. Co do tamtego...- zaczęła Ewa jednak Wiśniewska od razu jej się wcięła
- -Nie psujmy tego miłego wieczoru. Nie chcę się znowu z Tobą kłócić.
- Na twarzy kobiety pojawił się smutek, ale ostatecznie pokiwała głową przystając na prośbę Gosi. Przyjęcie zaczęło się od części oficjalnej. Najpierw parę słów powiedział prezes Boniek, a następnie, trener Nawałka. Po przemówieniach nastąpiła kolacja, a po niej to na co wszyscy czekali. Dj był chyba w zmowie z Grosikiem ponieważ puszczał same disco polo i nie pozwalał parom odpocząć ani na chwilę. Wiśniewska po raz kolejny wirowała w objęciach Kuby czując się niebywale szczęśliwie. Tańczący kawałek dalej państwo Piszczek co róż spoglądali w ich kierunku i posyłali sobie delikatne uśmieszki.
- -Może jednak nie ponieśliśmy całkowitej klęski?- zagadnął Łukasz
- -Może.- zgodziła się z Ewa
- -A teraz panowie wyznają miłość swoim ukochanym!- zawołał dj puszczając jeden z wielkich hitów zespołu Modern Talking „You're my heart you're my soul”
- Sławek natychmiast podbiegł do stołu i chwycił nietkniętą jeszcze butelkę Finlandii. Żona pomocnika pokręciła jedynie głową z politowaniem, a piłkarz zaczął wirować po parkiecie z butelką wódki.
- -Na miejscu jego żony to bym się już do niego nie odezwała.- powiedziała Gosia patrząc na szalejącego Peszko
- -Ania zdążyła się już do tego przyzwyczaić.- odparł piłkarz -To nie pierwszy raz kiedy Finlandia jest pierwsza, a ona druga.
- Po paru minutach dj zapuścił „Przez Twe oczy zielone”, a po sali rozniósł się głośny śpiew. Nawet Wiśniewska i Błaszczykowski dołączyli do wspólnego wykonu.
- -Nie dam już rady.- wyjęczała Gosia kiedy paręnaście minut później zasiedli przy stole
- -Mówiłem Ci, że będzie grubo.
- -Ale nie myślałam, że aż tak. Nie mam takiej kondycji jak wy.
- -Mogę panią prosić do tańca.- za ich plecami rozległ się głos Grześka
- -Nie czuję już nóg.- pożaliła się odwracając do bruneta
- -Poproszę o jakiś wolniejszy kawałek.- obiecał
- -No dobrze. - zgodziła się wstając już na bosaka
- Krychowiak podszedł do dj i po chwili z głośników popłynęła jakaś francuska ballada. Kuba odwrócił się w kierunku parkietu i zacisnął pięści widząc Gosię w objęciach Grześka. Chociaż Błaszczykowski wiedział, że mężczyzna ma narzeczoną, a Wiśniewska nie jest jego własnością poczuł się zazdrosny o kobietę.
- -Znam to.- powiedział tajemniczo Łukasz siadając obok przyjaciela
- -Nie wiem o czym mówisz?
- -Też nie lubię jak wokół Ewy kręci się jakiś facet.
- -Ewa jest Twoją żoną.- zirytował się pomocnik
- -Co z tego?
- -To z tego, że mnie i Gosię nic nie łączy!
- Obrońca patrząc na reakcję Kuby miał co do tego wątpliwości, ale postanowił nie ciągnąć już tego wątku. Jeszcze przyjdzie taki dzień kiedy Błaszczykowski przyzna mu rację. Przyjęcie zakończyło się ok. 3 w nocy. Wracając do pokoju Wiśniewska ledwie była w stanie powłóczyć nogami. Kobieta już prawie w ogóle nie czuła nóg. Część piłkarzy czuła się podobnie, ale z odrobinę innych przyczyn. Dwie połówki Finlandii ukryte pod stołem zrobiły swoje. Sławek co róż wyznawał miłość kwiatkom mijanym na korytarzu, a Kamil przytulał się do Grześka myśląc, że to Dominika. Koledzy próbowali wyprowadzić go z błędu, ale Grosik wiedział lepiej jak wygląda jego żona. Kuba jak przystało na prawdziwego dżentelmena odprowadził Gosię pod sam pokój.
- -To na razie.- powiedziała skrępowana sięgając do małej kopertówki po klucz
- -Na razie.- piłkarz pocałował Wiśniewską w policzek i udał się do siebie
- Kiedy kobieta znalazła się w środku dotknęła ręką miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się wargi Kuby. Gosia miała wrażenie, że usta Błaszczykowskiego wypaliły tam swój znak. Chociaż w przeglądając się w lustrze Wiśniewska nie zauważyła jakichkolwiek zmian to czuła, że dzisiaj coś się w niej zmieniło. Kobieta nie potrafiła jeszcze rozpoznać owych, ale po prostu tak czuła.
- ***
- Wiem, że zalegam z rozdziałami na pozostałych blogach, ale miałam jakąś taką wenę i postanowiłam ją wykorzystać. Między Kubą, a Gosią zaczyna coś iskrzyć. Czy Kobieta zostanie na dłużej z reprezentacją dowiecie się już w kolejnej odsłonie lów Wisniewskiej i Błaszczykowskiego. Pozdrawiam! Miłego dnia! Do next! :)
-
-
środa, 28 grudnia 2016
Rozdział 5
- Gosia od kilkunastu sekund szukała kluczy do mieszkania. Kobieta po raz kolejny wysypała zawartość torebki na wycieraczkę, ale niestety nie znalazła upragnionego przedmiotu. Podirytowany Kuba przenosił ciężar ciała z jednej nogi na drugą opierając się o rączkę swojej walizki.
- -A sprawdzałaś w kieszeni płaszcza?- zapytał w końcu tracąc cierpliwość
- -Na pewno ich tam nie ma.- zapewniła nie przerywając poszukiwań
- -A co Ci szkodzi sprawdzić?
- -Mówiłam już…- zaczęła, ale urwała kiedy mężczyzna przykucnął obok niej i zanurzył rękę w lewej kieszeni
- Po chwili na jego palcu wskazującym zawisł pęk kluczy.
- -Na pewno ich tam nie ma.- przedrzeźniał ją
- Wiśniewska bez słowa odebrała klucze po czym zaczęła wyładowywać swoją złość na rzeczach wyjętych z torebki. Piłkarz zaśmiał się pod nosem widząc jak kobieta próbuje zapiąć wypchaną po brzegi torebkę. Przed chwilą wszystko się mieściło, a teraz nie. Gosia jęknęła sfrustrowana i w końcu dała sobie z tym spokój. Wiśniewska otworzyła drzwi również używając przy tym odrobinę więcej energii niż to było potrzebne, a pomocnik przepuścił ją przodem.
- -Ładnie tutaj!- ocenił odwieszając kurtkę
- -Dziękuję.- uśmiechnęła się nieśmiało w ramach podziękowań -Nie wiem ile jeszcze będę tutaj mieszkać dlatego dbam o to, aby było przytulnie.
- -My, mężczyźni nie przywiązujemy wagi do takich rzeczy, ale rozumiem o co Ci chodzi. Musiałabyś odwiedzić mój rodzinny dom w Turkolasach. Babcia, jak każda babcia, dba o tę przytulną atmosferę.
- -Wiem co nieco o Twojej babci.- przyznała -Mam nadzieję, że chociaż przez ten jeden dzień poczujesz się u mnie jak w rodzinnym domu.
- Piłkarz uśmiechnął się delikatnie jednak Gosia dostrzegła w jego spojrzeniu cień smutku. Mężczyzna nic już nie mówiąc chwycił walizkę i skierował się do salonu. Kobieta odprowadziła go wzrokiem czując ogromne wyrzuty sumienia. Kobieta wiedziała, że temat babci i szeroko rozumianej rodziny jest dla niego trudny, a mimo to nawiązała do niego. Wiśniewska skierowała powoli swoje kroki do salonu gdzie, na kanapie, siedział Błaszczykowski.
- -Przepraszam.- wyszeptała nie mając odwagi na nic więcej
- Piłkarz, który do teraz miał spuszczoną głowę podniósł wzrok i wzruszył ramionami.
- -Daj spokój. Minęło już tyle czasu.
- Mężczyzna próbował brzmieć nonszalancko, ale Gosia nie dała się na to nabrać. Chociaż znała pomocnika od zaledwie paru godzin umiała stwierdzić kiedy robił dobrą minę do złej gry.
- -To nie jest wytłumaczenie. Niektóre rany potrzebują więcej czasu, żeby się zabliźnić.- odparła siadając obok piłkarza
- -Tylko u Ciebie nocuję! Nie próbuj na mnie tych, swoich sztuczek!- warknął
- Kobieta poczuła wtedy, że znowu ma do czynienia z chłodnym i niedostępnym facetem.
- -Jasne!- prychnęła -Za raz przyniosę Ci czystą pościel. Możesz w tym czasie wziąć prysznic. Łazienka jest tam.
- Gosia wskazała mężczyźnie odpowiedni kierunek po czym wyszła z pomieszczenia. Kuba jęknął sfrustrowany i przeczesał dłonią włosy. Chociaż starał się być miły w podziękowaniu za otrzymany nocleg to nie potrafił się opanować. Wiśniewska stąpała bo bardzo grząskim gruncie nawet jeśli nie zdawała sobie z tego sprawy. Następnego dnia kobieta przekonała się, że wczorajsze zachowanie piłkarza było jego naturalną postawą. Na początku Gosia próbowała go usprawiedliwiać. Tłumaczyła sobie, że nadal siedzi w nim ten zraniony 11-letni chłopiec. Niestety bardzo szybko zrozumiała, że stał się oschłym gburem, który miewał przebłyski życzliwości.
- W ciągu tygodnia Wiśniewska była tak zabiegana, że nie miała czasu nawet pomyśleć o Ewie, albo o Kubie. W przeciwieństwie do niej, ona nieustannie gościła w ich myślach. Żona Łukasza miała ogromne wyrzuty sumienia, że chciała wykorzystać przyjaciółkę. Natomiast piłkarz nie potrafił wybaczyć sobie swojego zachowania z wieczora. Gosia nie była winna śmierci jego matki. To nie ona zrujnowała mu dzieciństwo. Chociaż Kuba o tym wiedział to i tak poruszenie tematu rodziny zawsze budziło w nim te złe emocje. Za każdym razem przypominał sobie szaleńczy bieg w samych skarpetkach, widok uciekającego ojca oraz zakrwawionego ciała mamy.
- -Łukasz załatwiłeś już coś?- zagadnęła Ewa kiedy siedzieli w salonie
- Mężczyzna westchnął ciężko.
- -To nie jest takie proste.
- -Jak to?
- -Mamy już psychologa i nie potrzebujemy drugiego.
- -W takim razie co robimy?- zapytała jeszcze bardziej przybita wiadomościami usłyszanymi od męża
- -Nie wiem, naprawdę nie wiem.
- Łukasz zwiesił bezradnie głowę. Dla niego ta sytuacja również nie była łatwa. Chciał pomóc swojemu przyjacielowi, a tymczasem wszystko odwróciło się przeciwko niemu.
- -Gosia nie odbiera ode mnie telefonów, już chyba z dziesięć razy nagrałam jej się na sekretarkę.- wyznała
- -Kuba robi dokładnie to samo.
- -To moja wina. Może gdybym wcześniej pogadała z Gosią, wyjaśniła jaka jest sytuacja uniknęlibyśmy tej całej afery. Gdyby nie Gosia Kuba niczego by się nie domyślił.
- Mężczyzna przytulił żonę do siebie i pocałował ją w czubek głowy.
- -Już niedługo zgrupowanie w Arłamowie. Może wtedy jakoś go udobrucham. Kuba wreszcie porządnie wyżyje się na piłce i od razu mu przejdzie.
- -Tak myślisz?- kobieta podniosła głowę i spojrzała niepewnie na piłkarza
- -Nie myślę. Jestem tego pewien.
- Wiśniewska po raz kolejny przeklęła w myślach swoją szefową. W ramach tzw rekompensaty za notoryczne spóźnianie się kobieta miała zostać dzisiaj odrobinę dłużej. Najpierw była mowa o niecałej godzinie aż nagle ta niecała godzina zamieniła się w prawie 2. Gosia cisnęła ze złością torebkę na stół po czym zaczęła ubierać płaszcz. Kobieta spojrzała na ścienny zegar i miała ochotę zakląć siarczyście widząc, że pozostały jej dwie, równie fantastyczne opcje. Czekanie godzinę na kolej, albo spacer po deszczowym Dortmundzie. Ostatecznie Wiśniewska zdecydowała się jednak wrócić piechotą. Przynajmniej szybciej będzie w domu i szybciej wypije swoje ulubione, rozgrzewające kakao. Kiedy kobieta wyszła z budynku ośrodka dostrzegła zaparkowane przy ulicy czarne terenowe auto. Gdyby nie fakt, że wyglądało na bardzo drogie kobieta wcale nie zwróciłaby na nie uwagi. Owa dzielnica była jedną najuboższych. Tutaj nie królowały ekskluzywne i znane marki takie jak BMW czy Mercedes. Wiśniewska poprawiła torebkę na ramieniu i zamarła widząc zmierzającą w jej kierunku sylwetkę. Zmierzający mężczyzna podobnie jak ona nie miał parasolki i wcale nie przejmował się padającą ulewą.
- -Cześć… Co Ty tutaj robisz?- wyjąkała
- Kuba uśmiechnął się nieśmiało.
- -Możemy porozmawiać?
- -Niby o czym?- fuknęła -Za chwilę znowu strzelisz focha…
- -Nie. Tym razem będzie inaczej. Obiecuję.
- Gosia miała mętlik w głowie. Postawa piłkarza wskazywała na to, że chce jakoś ocieplić stosunki między nimi. Niestety ostatnim razem także myślała, że uda im się dogadać.
- -Będziemy tak stali i mokli.- powiedział po chwili oczekując jakiejś reakcji ze strony Wiśniewskiej
- -Dobrze. Znam małą, przytulną kawiarnię.- uległa w końcu dając piłkarzowi jeszcze jedną szansę
- Kuba uśmiechnął się delikatnie ze swojego małego zwycięstwa. Po pół godzinie para siedziała naprzeciwko pysznie wyglądającej szarlotki oraz parującej kawy. Zgodnie ze swoją obietnicą pomocnik był w stosunku do niej bardzo miły. Czasami kobieta miała wrażenie, że aż za miły. Już nie naśmiewał się z jej pracy tylko z uwagą słuchał opowieści o życiowej walce. Dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego, że Gosia tak samo jak on musiała coś pokonać w swoim życiu.
- -Po tym co przeszłaś trzymasz się naprawdę dobrze.- podsumował
- -O Tobie mogę powiedzieć to samo. Mogłeś się załamać, a jednak tego nie zrobiłeś.
- -Robię to dla mamy i babci. Chcę, żeby mama patrząc na mnie z góry, była ze mnie dumna. A babci chcę przez to podziękować za te wszystkie lata, kiedy musiała się ze mną użerać.
- Gosię rozbroiło to proste i szczerze wyznanie. Kobieta poczuła, że podczas tej krótkiej rozmowy bardzo się do siebie zbliżyli.
- -Wiem, że tak nie brzmi dojrzały facet.- dodał po chwili
- -Nie prawda!- zaprzeczyła i w przypływie niekontrolowanych emocji ścisnęła jego dłoń leżącą na stole
- Kuba spojrzał na ich splecione ręce czując jakby ktoś założył mu stalową obręcz na gardło.
- -Dojrzały facet nie wstydzi się swojej wrażliwości.- kontynuowała Wiśniewska -Kiedyś śledziłam trochę Twoją karierę i wiem, że niejedna kobieta dałaby się pokroić za takiego faceta jak Ty.
- Zmieszany piłkarz spuścił głowę.
- -Widzę, że ktoś tutaj ma problem z samooceną.- zażartowała
- -Przecież jestem zwykłym facetem z tą tylko różnicą, że nie chodzę do biura, a biegam za piłką.- odparł w ramach obrony
- -Nie chodzi mi o to jakim jesteś piłkarzem. Chociaż nie znając się na tym sporcie mogę stwierdzić wielu mogłoby się od Ciebie uczyć. Chodzi mi o to jakim jesteś człowiekiem. Skoro mamy już taką godzinę zwierzeń to przyznam Ci się do czegoś.
- Mężczyzna popatrzył na nią zaciekawiony.
- -Po naszym, ostatnim spotkaniu przypięłam Ci łatkę gbura, który od święta jest życzliwy do innych.
- -Miałaś prawo tak pomyśleć, bo właśnie tak się zachowałem. Nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło. Zwykle taki nie jestem.
- -Wiem, teraz już to wiem.- przerwała jego tyradę słów zwieńczając to ciepłym uśmiechem
- Piłkarz odwzajemnił ten uśmiech czując, że na reszcie ktoś go rozumie, a nie próbuje zrozumieć.
- ***
- Wracam do was po świętach z nowiusieńkim rozdziałem. Mam nadzieję, że się podoba. Jak myślicie Łukaszowi uda się jakoś wkręcić Gosię do reprezentacji? Pozdrawiam! Miłego dnia! Do next! :)
-
-
-
czwartek, 22 grudnia 2016
Rozdział 4
Kuba przerwał czytanie i
zamknął książkę widząc, że Sara usnęła. Mężczyzna bez
słowa wstał z łóżka po czym odłożył lekturę na półkę z
pozostałymi bajkami. Gosia myślała, że Błaszczykowski ma zamiar
wyjść z pokoju dlatego również podniosła się do pozycji
stojącej. Ku jej zaskoczeniu jednak piłkarz przystanął w miejscu
i wymierzył w nią przeszywające spojrzenie.
-Jeśli
sądzisz, że zrobisz sobie ze mnie jakiś obiekt badań to się
grubo mylisz!- warknął, ale na tyle cicho, żeby nie obudzić
dziewczynki
Kobieta popatrzyła na
niego z niedowierzaniem. Jakim prawem ten nadęty gbur tak na nią
naskakiwał. Po raz kolejny dzisiejszego wieczoru Wiśniewska
przestała nad sobą panować i wyrzuciła na głos wszystkie swoje
myśli.
-Nie
mam pojęcia o czym mówisz! Przyjechałam spotkać się z
przyjaciółką bo nie widziałyśmy się od lat! Nie interesujesz
mnie Ty, ani Twoje zasrane problemy!
-Ciszej!-
upomniał ją
-Nie
wiedziałam, że też tutaj będziesz. Ba nie wiedziałam nawet, że
mąż Ewy jest znanym piłkarzem.- dodała odrobinę ściszając głos
czując, że złość ustępuje miejsca bezsilności
-Nie
wierzę Ci.- stwierdził krótko -Wy psycholodzy macie te swoje
śmieszne sztuczki, żeby omamiać ludzi.
-Do
jasnej cholery chciałam tylko spędzić miły wieczór w gronie
znajomych!- wrzasnęła po czym wybiegła z pokoju
Niespodziewanie jednak w
jej głowie zrodziła się niepokojąca myśl. Gosia starała się ją
odsunąć od siebie jak najdalej, ale ta myśl powracała nieustannie
niczym bumerang. Czyżby Ewa uknuła spisek przeciwko niej i Kubie?
Kobieta nie mogła uwierzyć w wyrachowane zachowanie przyjaciółki,
ale niestety wszystko na to wskazywało. Wiśniewska niczym tornado
wparowała do salonu. Państwo Piszczek odwrócili wzrok w kierunku
Gosi i już wiedzieli, że coś się stało.
-Kuba
Ci coś znowu nagadał?- zapytał podirytowany Łukasz
-Tym
razem nie chodzi o Kubę, a was.
Małżonkowie wymienili
między sobą zdziwione spojrzenia.
-O...
co... chodzi...- wyjąkała spanikowana Ewa
-Masz
czelność jeszcze pytać o co chodzi!- ofuknęła przyjaciółkę
-Perfidnie mnie wykorzystałaś i jeszcze pytasz o co chodzi?
-O
czym Ty mówisz?- kobieta była coraz bardziej przerażona wybuchem
Wiśniewskiej
-O
tym, że chciałaś mnie wykorzystać przy pomocy Kubie. Pewnie gdyby
nie Kuba to w ogóle byś do mnie zadzwoniła. Co? Tak postępuje
prawdziwa przyjaciółka?
Ewa dosłownie zbladła.
Kobieta doskonale rozumiała złość Gosi, ale od początku nie
miała złych zamiarów. Chciała tylko pomóc przyjacielowi swojego
męża.
-Wysłuchaj
mnie, proszę.
-Nie.-
ucięła stanowczo Wiśniewska -Nie chcę Cię znać. Nie mogę
uwierzyć, że zrobiłaś mi coś takiego.
-Gosia
myślę, że powinnyście porozmawiać na spokojnie. Emocje nie są
dobrym doradcą.- wtrącił Łukasz próbując załagodzić ten
konflikt
-Nie
mam już o czym rozmawiać z tą kobietą, tą obcą kobietą.-
mocniej zaakcentowała dwa ostatnie słowa
-Dziękuję
za miły wieczór. Był miły chociaż w części. Na razie!- rzuciła
i skierowała się do przedpokoju
Drżącymi dłońmi
kobieta wyjęła z torebki komórkę z zamiarem zadzwonienia po
taksówkę.
-Mogę
Cię podwieźć.- zaproponował Kuba
Zaskoczona Gosia
odwróciła się do tyłu i zobaczyła piłkarza stojącego obok
małej walizki.
-Wyjeżdżasz?-
zapytała
-Tak.
Mam już dosyć tego, że Łukasz nieustannie wpieprza się w moje
życie. Rozumiem, że jest moim przyjacielem i chce mi pomóc, ale
teraz on i Ewa mocno przegięli.
-Dobrze.-
zgodziła się chowając telefon
-I
co, zadowolona jesteś z siebie?- Łukasz naskoczył na żonę
-Przypominam
Ci, że to był nasz wspólny pomysł. Sam chciałeś pomóc Kubie.-
odwarknęła
-Owszem,
ale nie miałem zamiaru knuć jakiejś intrygi. Myślałem, że jak
Kuba przyjedzie do nas rozerwie się trochę odpocznie i poczuje się
lepiej.
-Pewnie
zrzuć wszystko na mnie.- podsumowała chłodno wychodząc z salonu
-Kuba,
a Ty co?
Ewa przeniosła
spojrzenie z piłkarza na stojącą obok niego walizkę.
-Wyjeżdżasz?
-Tak.-
rzucił krótko Błaszczykowski
-A
Sara?! Tak bardzo się za Tobą stęskniła.
Kobieta liczyła, że ten
argument przemówi do polskiego pomocnika, ale niestety złość na
przyjaciół okazała się w tym momencie odrobinę silniejsza.
-Będziecie
musieli jej to jakoś wytłumaczyć. Pora żebyście wypili piwo,
którego żeście naważyli.
-Ale
Kuba.- kobieta podjęła jeszcze jedną próbę
Łukasz zaalarmowany
hałasami dochodzącymi z przedpokoju ruszył w takim kierunku i
zamarł widząc wychodzącego przyjaciela.
-No i
co?! Będziesz tak stał i patrzył jak odjeżdżają!- wykrzyknęła
Ewa na co dortmundzki obrońca wzruszył jedynie ramionami -Świetnie,
po prostu świetnie. Jak zwykle nie można na Ciebie liczyć!
-Gosia,
proszę zostań, porozmawiajmy.- tym razem zwróciła się do swojej
przyjaciółki
Niestety na próżno.
Wiśniewska chwyciła swoją torebkę i bez słowa wyszła z domu, a
piłkarz ruszył za nią. Kiedy tylko zamknęły się za nimi drzwi
Ewa zaniosła się głośnym szlochem. Właśnie odzyskała
przyjaciółkę tylko po to, żeby ją stracić. Łukasz widząc jak
jego żona to wszystko przeżywa natychmiast złagodniał. Mężczyzna
podszedł do kobiety i delikatnie ją przytulił.
-Zobaczysz
za parę dni emocje opadną i jeszcze zrozumieją, że nie chcieliśmy
ich skrzywdzić.- obiecał
-A
jeśli nie. Jeśli bezpowrotnie straciliśmy swoich przyjaciół.-
wyszlochała jeszcze bardziej wszczepiając się w ramiona piłkarza
-Znam
Kubę nie od dziś i wiem, że zrozumie.
Gosia zajęła miejsce
pasażera i nerwowo skrzyżowała dłonie na kolanach uprzednio
podając pomocnikowi swój adres. Błaszczykowski włożył kluczyk
do stacyjki i już po chwili rozbrzmiały dźwięki polskiego rapu.
-Łukasz
słucha Eldo?- zdziwiła się
-Nie,
to mój samochód. Na czas pobytu we Florencji zostawiłem mu go.
-Aha.-
podsumowała krótko
-A Ty
skąd wiedziałaś, że to Eldo?- zagadnął po chwili
-Znam
się co nieco na polskim i niemieckim rapie.- wyjaśniła -W końcu
rap to język buntowników, a trudna młodzież raczej zalicza się
do tego gatunku.
-Mój
ulubiony kawałek to „Nie pytaj o nią”. Znasz go?
-Pewnie.-
wykrzyknęła i nagle urwała zaskoczona, że potrafią normalnie
rozmawiać zamiast skakać sobie do gardeł.
-Co?-
Kuba na chwilę oderwał wzrok od drogi i spojrzał na nią zdziwiony
-My
normalnie rozmawiamy, a nie warczymy na siebie.
-No
i?
-Nie
spodziewałabym się czegoś takiego po tym wieczorze.- wyznała, a
przez twarz piłkarza przemknął cień smutku
-Będziesz
mi wiecznie wypominać ten mój wybuch?
Gosia nie była pewna czy
Błaszczykowski mówi poważnie czy tylko się z nią droczy dlatego
odpowiedziała wymijająco.
-Co
było to było. Nie wracajmy już do tego.
Po kilkunastu minutach
para zajechała pod mieszkanie Wiśniewskiej. Kobieta chociaż bardzo
się tego nie spodziewała musiała przyznać iż Kuba potrafi być
miłym facetem jeśli tylko chce.
-Może
wjedziesz na kawę, albo herbatę?- zaproponowała nieśmiało
Trudno było powiedzieć
kto był w tym momencie bardziej zaskoczony. Kobieta, że w ogóle
wyszła z taką inicjatywą, czy piłkarz, że Gosia chciała spędzić
z nim trochę czasu.
-Może
innym razem. Muszę jeszcze znaleźć jakiś wolny hotel, żeby się
zatrzymać. Bilet mam dopiero na jutro, wieczór.
-Jak
chcesz możesz przenocować u mnie w salonie. Mieszkanie może nie
jest zbyt duże, ale na pewno się pomieścimy. Po co masz teraz
jeszcze gdzieś ujeżdżać po nocy.
Piłkarz wahał się
przez chwilę, ale ostatecznie przystał na propozycję kobiety.
Wydarzenia minionego wieczoru tak go wymęczyły, że teraz jedynie
marzył o paru godzinach snu, a nie wycieczkach po Dortmundzie.
***
Miałam jakąś wenę na tego Błaszczykowskiego dlatego powstał ten o to rozdział u góry. Mam nadzieję, że się podoba. Jesteście zaskoczeni rozwojem wypadków? Myślicie, że Kuba i Gosia wybaczą Piszczkom? Pozdrawiam! Miłego popołudnia! Do next! :)
Świąteczne życzenia
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia chcę życzyć wam wszystkim zdrowych i spokojnych świąt spędzonych w gornie najbliższych. Niech to będzie taki czas zatrzymania się na chwilę zdala od wszystkich codziennych obowiązków. W nadchodzącym, nowym roku niech spełnią się wszystkie wasze marzenia, a wszelkie troski niech omijają was szeroki łukiem.
Ponieważ w statystykach widziałam, że na mojego bloga zaglądają osoby z zagranicy postanowiłam dołączyć krótkie życzenia w ich ojczystych językach.
Frohe Weihnachten und einen guten Rutsch ins neue Jahr!
Feliz Natal e próspero Ano Novo!
Merry Christmas and a Happy New Year!
Od wielu lat jestem zakochana w sowach dlatego dołączam wam świąteczną sowę! :)
Pozdrawiam! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
